ZIMA TRZYMA
ZIMA TRZYMA
Wstałam rano, rozpaliłam w piecu, zrobiłam herbatę. Byłam na długim spacerze z psem. Wyszło piękne słońce, aż chciało się przemierzać łąki. Właśnie zaczął prószyć śnieg. Mija kolejny tydzień zimowej hibernacji. W puszczy nie obudziły się jeszcze pąki leszczyny ani wawrzynek wilczełyko. Wiosno, wiosno gdzie jesteś? To chyba dobry czas na post z listą kolejnych rzeczy, które pomagają mi przetrwać zimę.

KWIATY I SUSZKI
W doniczkach na stole, na parapetach i na biurku mam krokusy, szafirki, hiacynty i narcyzy. Trochę już przekwitło i się suszy w kuchni letniej. Wiosną wkopię je w ziemię. Ogrodnicy łapią się teraz za głowy, ale słuchajcie, znam siebie i wiem, że jeżeli będę czekać do jesieni to albo o nich zapomnę, albo je przesuszę, albo coś je zje. Wiem też, że lepszy efekt byłby, gdybym posadziła je jesienią, ale w związku z tym, że w Dworzysku jest naprawdę zimno, po latach prób i błędów, mam raczej luźne podejście do roślin, jeżeli przetrwają – super, jeżeli nie – trudno. Dzięki temu mamy szalony kawałek podwórka, gdzie wiosną wychodzą kolorowe cebulaki rosnące w naturalnym chaosie. Pokażę tu ten efekt, jak zakwitną w tym roku.
Na spacerach oglądam suszki. Krwawnik, lebioda, dziurawiec… trochę zostało ich na łąkach i wyglądają teraz jak z innego świata. Oszronione zioła często są magiczne jak z bajki. Niektóre po zerwaniu i zgnieceniu wciąż pachną latem.

ROŚLINNE MOTYWY
Otaczam się roślinami w różnych formach. Sięgam po książki, gazety, notesy i puzzle, które mają kwiatowe motywy. Odruchowo wybieram te najbardziej przywodzące na myśl wiosnę, albo chociaż kolorowe. Podglądam, jak wschodzi rzeżucha. To mój coroczny, zimowy trik na tęsknotę za zielonym. Pierwszą rzeżuchę sieję w styczniu. Cieszy mnie zawsze bardzo, bo to zwiastun nadchodzącej zmiany pór roku. Zjadamy ją na kanapkach, z jajecznicą, w sałatkach i wysiewam kolejną porcję. Tak w kółko do Wielkanocy.
BIEGAĆ, LATAĆ, SKAKAĆ, PŁYWAĆ
O tej porze roku przyznaję sobie wyimaginowany order z folii aluminiowej za każde rozciąganie na macie, dwie przyniesione węglarki drewna czy 15-minutowy spacer. Jakikolwiek ruch, który powoduje, że krew krąży trochę szybciej, zasługuje w moim odczuciu na aplauz i medal, bo kiedy mróz trzyma jedyna aktywność, na jaką mam ochotę to drzemki.
ZUPA
Zupa jest odpowiedzią na wszystko. To moje życiowe przekonanie, które dostałam od babci. Jeżeli nie wiem jaką decyzję podjąć, jak rozwiązać problem, co zrobić – gotuję zupę. Pyrka sobie na piecu kaflowym i wszystko powoli nabiera sensu. Robię gar rosołu, wekuję i mam bazę do pomidorowej, ogórkowej, pieczarkowej, krupniku, na co akurat najdzie nas ochota. Oczywiście, że zupa nie rozwiązuje wszystkich moich życiowych dylematów, ale daje poczucie, że zrobiłam coś konkretnego, pożytecznego i jeszcze mam z głowy temat obiadu na kilka dni.

KOLORY
Zmieniam kolory w domu. Pochowałam resztki świątecznych dekoracji. Gwiazda betlejemska nadal kwitnie, ale zaczynają ją zakrywać hiacynty. Mamy taki domowy rytuał, że z porami roku zmieniamy kubki. Oprócz stałej kolekcji, mamy 8 kubków, które wymieniamy. Jesienne wyjmujemy zazwyczaj w pierwsze chłodne sierpniowe dni. Zimowe są pierwszą świąteczną dekoracją. Herbata w żółtych kubkach przypomina nam, że czas pomyśleć, o tym, co chcemy zrobić wiosną.
Zrobiłam przegląd farb i mazaków. Wiosną planuję urządzić miejsce do pracy, gdzie będę miała łatwy dostęp do wszystkich plastycznych rzeczy. To mój krok w kierunku budzenia tego uśpionego twórczego kawałka, o którym pisałam tu ostatnio. Rysuję, co mnie relaksuje i ozdobiłam torebki, w których wysyłamy próbki herbatki Śpij Dobrze do naszych dystrybutorów. Wierzę, że takie małe gesty przynoszą uśmiech, zwłaszcza o tej porze roku.

W tym tygodniu planuję wiosenną sesję zdjęciową naszych produktów. Szykujemy się też na krótki wyjazd, z którego mam nadzieję, wrócę z walizką pełną inspiracji. Rok temu o tej porze byliśmy w Zakopanem. Do dzisiaj śnią mi się rzeźbienia budynków i kolory z obrazów, które zobaczyliśmy.
Jeszcze chwila, jeszcze moment i w puszczy będą fioletowe dywany przylaszczek! Czekam jak w czasach dzieciństwa na choinkę.
Ula z Dworzyska